O freedivingu...
Jak to jest doświadczyć czegoś nowego? Czegoś z czym jeszcze nigdy w życiu się nie spotkaliśmy. I błędne jest myślenie, że to wbrew naturze. To, że chodzimy po lądzie to wina ewolucji. Człowiek zaś pochodzi z oceanu. Stąd bierze się początek. Dzisiaj stara się to sobie po prostu przypomnieć. Po części jesteśmy jednak ograniczeni przez efekt działania ewolucji. Nie mamy płetw, czy chroniącej nas przed zimnem skóry. Mamy natomiast instynkt. Rąbek naszej historii, coś czego czas nam nie zabrał. To właśnie ten skarb dzisiaj pozwala przekraczać głębokość 100m i wstrzymywać oddech na ponad 5 minut.
„Kiedy jesteś tam na dole. Czujesz jak czas się zatrzymuje. Zwalnia, a ty patrzysz na wszystko od dołu. Nie ma hałasu, głosów, krzyków, warczenia silników...! Nic, jesteś tylko ty i cisza. Tam na dole patrzysz w głąb siebie. Nie ma miejsca na wątpliwości. Tam musisz mieć pewność. Pewność każdego metra i każdej sekundy.”
Co tak naprawdę ciągnie nas pod wodę? Wielu znanych freediverów – byłych, jak i aktualnych mistrzów rozpoczęło swoją karierę w tym sporcie od obejrzenia filmu „Big Blue”. Film zawiera w sobie historię (po części prawdziwą, lecz w dużej mierze fikcyjną) dwóch czołowych mistrzów w nurkowaniu „no limits”. Czemu ten film zdobył taką popularność wśród freediverów? Być może tylko oni mają szansę to zrozumieć.
„Suniesz powoli wzdłuż wody. Co tam można robić? Nic! I to jest właśnie piękne. To jest tak naprawdę jedyna chwila w twoim życiu, gdy tak bardzo skupiasz się sam na sobie. Nie myślisz o niczym innym. Liczysz się tylko ty.”
Nie jest znany dokładny czas powstania tego sportu. Od wieków człowiek wykorzystywał swoje płuca do schodzenia pod wodę. Dawno temu był to zwykły sposób zarabiania pieniędzy. Znani są na całym świecie poławiacze pereł. Znane są ich wyczynowe nurkowania bez sprzętu nurkowego na głębokość około 30 metrów, od kilkunastu do nawet kilkudziesięciu nurkowań dziennie! Przez tak częstą zmianę ciśnienia, efekt dekompresji znacząco wzrasta i niechybnie wpływa na ich długość życia. Jest to spowodowane różnymi powikłaniami po nieprawidłowej dekompresji. Zwykle poławiacze pereł nie dożywają 40 lat.
„Gdy nabierasz ostatni oddech, już nie ma odwrotu. To jeden z etapów, gdy masz siłę. Musisz przezwyciężyć strach i zostawić „na górze” wszystko to, co mogłoby cię tam zatrzymać. Od tej chwili wiesz, że wszystko będzie po twojej myśli. Jest tak spokojnie, tak, że mógłbyś usnąć... spałeś kiedykolwiek po wodą?”
Inna historia zaś mówi o niewolnikach pracujących na statkach handlowych. Tam wiele razy, gdy kotwica wielkiego okrętu grzęzła między rafami, czy też innymi zaczepami, wysyłano niewolników pod wodę, aby Ci uwalniali zaczepione żelastwa. Wielu z nich nigdy nie powróciło na powierzchnię.